Rekompensata kosztów odzyskiwana należności i problemy w jej dochodzeniu na drodze postępowania sądowego

Wstęp

Polski ustawodawca implementując do porządku prawnego postanowienia dyrektywy 2011/7/EU wprowadził instrument walki z opóźnieniami w płatnościach wynikających z umów zawartych między przedsiębiorcami zwany rekompensatą kosztów odzyskiwania należności (dalej jako „rekompensata”). Uregulowania dotyczące przedmiotowej materii umieszczone zostały w ustawie o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, której nazwa po nowelizacji brzmi obecnie „ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych”. Mimo, iż rekompensata funkcjonuje od wielu lat, to do dziś nie wszyscy wierzyciele i dłużnicy wiedzą o możliwości jej stosowania we wzajemnych transakcjach. Co więcej, w przypadku wystąpienia na drogę postępowania sądowego, również i sądy mają problemy z właściwą oceną żądania zasądzenia na rzecz powoda rekompensat. Poniższy artykuł wskaże mechanizm naliczania rekompensat oraz przybliży problemy natury procesowej z którymi przyszło się mierzyć autorowi artykułu na przestrzeni kilku lat.

Czym jest rekompensata kosztów odzyskiwania należności?

Art. 10 ust. 1 ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych reguluje kwestię ryczałtowego zadośćuczynienia, które przysługuje wierzycielowi, od dłużnika, bez konieczności odrębnego wezwania do zapłaty, która stanowi równowartość:

1) 40 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego nie przekracza 5000 złotych;

2) 70 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest wyższa niż 5000 złotych, ale niższa niż 50 000 złotych;

3) 100 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest równa lub wyższa od 50 000 złotych.

Rekompensata przysługuje wierzycielowi od dnia nabycia uprawnienia do odsetek bez konieczności wykazania, że koszty te zostały poniesione. Jedyne warunki to spełnienie świadczenia przez wierzyciela i nieotrzymanie zapłaty w ustalonym przez strony terminie oraz fakt, że stronami transakcji byli przedsiębiorcy.

Jak obliczyć rekompensatę

Do transakcji handlowych, które miały miejsce przed 1 stycznia 2020 r., zastosowanie znajdą przepisy ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, wówczas kwota rekompensaty była stała i wynosiła 40 euro, bez względu na wysokość świadczenia pieniężnego. Po nowelizacji przepisów, ustawodawca przyznał wierzycielowi wyższe kwoty rekompensat w zależności od progów kwotowych danej transakcji.

Równowartość kwoty kolejno 40, 70 lub 100 euro od każdej transakcji przelicza się na złote wg średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP ostatniego dnia roboczego miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym świadczenie stało się wymagalne. Przykładowo dla transakcji handlowej stwierdzonej fakturą VAT na kwotę 4.000 zł z terminem wymagalności w miesiącu lipiec 2020 r., jest to dzień 30.06.2020 r., gdzie średni kurs wynosił 4,4660, a więc mnożąc go przez 40 euro otrzymujemy równowartość w  kwocie 178,64 zł.

Tabela kursów średnich dostępna jest na stronie internetowej Narodowego Banku Polskiego pod adresem: https://www.nbp.pl/home.aspx?c=/ascx/archa.ascx

Czy rekompensata należy się od każdej faktury VAT?

Ustawa nie precyzuje czy ów ryczałt w wysokości 40, 70 lub 100 euro przysługuje wierzycielowi, od każdej zawieranej transakcji lub wystawionej faktury oraz czy w razie wytoczenia powództwa, można domagać się odpowiednio wielokrotności wskazanej sumy w zależności od ilości zawieranych transakcji. Również w orzecznictwie nie ma jednolitego stanowiska w tym zakresie, albowiem każda sprawa powinna być badana indywidualnie, a Sąd oceni czy w okolicznościach konkretnej sprawy wierzyciel nie nadużył przyznanego mu prawa, biorąc pod uwagę art. 5 k. c. (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2015 roku sygn. akt III CZP 94/15).

Zdaniem autora artykułu rekompensatę „dolicza się” nie od niezapłaconej faktury, ale od transakcji handlowej, która została potwierdzona stosowną fakturą VAT. Punktem wyjścia, jest ustalenie jaka umowa łączyła przedsiębiorców, w oparciu o którą wystawiono następnie fakturę. Do rzadkości należą sytuacje, w których świadczenie jest rozdrabniane lub faktury VAT wystawiane są cyklicznie w krótkich odstępach czasu za tą samą usługę lub towar, które zostały jednorazowo określone w umowie. Realia gospodarcze wskazują, że zazwyczaj strony zawierają umowę ramową, której konkretyzacje stanowią poszczególne zamówienia potwierdzane następnie fakturami VAT. Dla przykładu wierzyciel udzielił dłużnikowi kredytu kupieckiego, a ten przez pewien okres składa zamówienia na różny towar, w różnych odstępach czasu. W takiej sytuacji, zgodnie ze stanowiskiem przedstawianym w doktrynie, wierzyciel może żądać rekompensaty, osobno od każdej z niezapłaconych faktur  (tak: Piotr Podgórski w artykule „Ustawa o terminach zapłaty w świadomości przedsiębiorców” Dziennik Gazeta Prawna, data publikacji 13 listopada 2013r.). Ponadto wątpliwości nie budzi również fakt, że umowa stanowiąca podstawę do naliczenia rekompensat, powinna być umową o charakterze wykonawczym, czyli taką, która konkretyzuje wzajemne świadczenie stron, a nie umową o charakterze ramowym (vide: J. Wielgowska w artykule „Nowe sankcje za opóźnienia w zapłacie”, Rzeczpospolita, data publikacji 26 czerwiec 2013r.). Zazwyczaj jest więc tak, że zakres świadczenia wierzyciela konkretyzuje się w składanych przez dłużnikach zamówieniach cząstkowych. Wierzyciel zawierając z dłużnikiem umowę (pisemną czy ustną) nie zna zakresu zamówień na usługi czy towar jaki w przyszłości będzie składany przez dłużnika. Ze względu więc na ramowy charakter łączącej strony umowy i na brak określoności świadczeń stron, które to świadczenia konkretyzowały się dopiero na gruncie umów cząstkowych (wykonawczych) realizowanych na podstawie składanych przez dłużnika zamówień, niewątpliwym jest, że wierzycielowi przysługuje roszczenie o zapłatę przez dłużnika rekompensat od każdego zrealizowanego zamówienia (np. umowy jednostkowej sprzedaży), za które dłużnik zapłacił z opóźnieniem, albo też nie zapłacił wcale. Podobno stanowisko przedstawił Sąd Apelacyjny w Warszawie V Wydział Cywilny w wyroku z dnia 27 lutego 2018 r. (sygn. V ACa 1107/17), wskazując, że „Skoro świadczenie między stronami mogło być spełniane częściami i sukcesywnie, w zależności od składanego zamówienia, w oparciu o dostarczane faktury VAT odpowiadające częściowemu zamówieniu, to tym samym rekompensata za koszty odzyskiwania należności przysługuje od każdego świadczenia częściowego objętego fakturą VAT. Konsekwencją powyższego jest możliwość dochodzenia przez powoda roszczenia 40 euro z tytułu każdej nieopłaconej faktury”.

Odwołując się jednak do przytoczonej uchwały Sądu Najwyższego do każdej transakcji czy relacji gospodarczej należy podchodzić z ostrożnością i refleksją, czy w danym przypadku nie dojdzie do nadużycia prawa. W swojej praktyce, często korzystam z korzystniejszego dla dłużnika rozwiązania. W przypadku zamówień potwierdzonych fakturami VAT wystawionymi tego samego dnia – traktuję je zbiorczo jako jedno zamówienie i dochodzę należności z tytułu jednej rekompensaty od wszystkich zamówień złożonych tego samego dnia. Dodatkowo często rezygnuję z dochodzenia należności z tytułu rekompensaty przysługującej z tytułu braku terminowej płatności faktur VAT, których należność główna nie przewyższa kwoty samej rekompensaty. Takie rozwiązanie nie ma normatywnego uzasadnienia, wszak w sytuacji handlowania towarami o stosunkowo niskiej cenie (np. sprzedaż gwoździ), wierzyciel nigdy nie mógłby dochodzić rekompensat za brak zapłaty za paczkę gwoździ. Nauczony jednak doświadczeniem i otrzymując liczne orzeczenia z wydziałów gospodarczych sądu rejonowego dla m. st. Warszawy w Warszawie oraz sądu rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej we Wrocławiu, podchodzę bardzo ostrożnie do rekompensat przy niskich wartościach świadczenia pieniężnego.

Czy zasądzając od dłużnika koszty procesu, sąd pomniejszy je o równowartość dochodzonych rekompensat?

Niejednokrotnie w praktyce spotkałem się z sytuacją, w której klient wygrał sprawę w całości, a jednak sąd nie zasądził na jego rzecz pełnych kosztów procesu, bo pomniejszył je o kwotę dochodzonej rekompensaty. Upraszczając jeden z przykładów – przy wartości przedmiotu sporu 9500,00 zł i 5 faktur VAT – sąd zasądził na rzecz powoda koszty procesu w kwocie ok. 850 zł (zamiast 1717 zł: 1200 zł koszty zastępstwa procesowego + 500 zł opłata od pozwu + 17 zł opłata skarbowa od pełnomocnictwa). Powyższa kwota wynikała z odjęcia przez sąd od kosztów zastępstwa procesowego (1200 zł) równowartości 5 rekompensat (40 euro = ok. 175 zł x 5 = 850 zł). Po wniesieniu zażalenia, orzeczenia o kosztach zostało zmienione i zasądzono pełną kwotę. Sąd podzielił argumentację, że wierzyciel (powód) może żądać rekompensaty obok (tj. dodatkowo) zwrotu kosztów procesu. Taką argumentację uzasadnia przede wszystkim analiza treści art. ust. 3 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/7 z dnia 16 lutego 2011 r. w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych, jak również motywów 19 i 20 preambuły tej dyrektywy, której implementację stanowi polska Ustawa. Wyżej powołany artykuł stanowi, że „oprócz (w wersji angielskiej: „in addition to”) stałej kwoty, o której mowa w ust. 1, wierzyciel jest uprawniony do uzyskania od dłużnika rozsądnej rekompensaty za wszelkie koszty odzyskiwania należności przekraczające te stałą kwotę poniesione z powodu opóźnień w płatnościach dłużnika. Mogłoby to obejmować koszty poniesione m.in. w związku ze skorzystaniem z usług prawnika lub firmy windykacyjnej”. Wprowadzenie takiego sformułowania jest nie tyle wynikiem niewłaściwej implementacji dyrektywy, lecz zastosowania niewłaściwej techniki prawodawczej, skoro również w uzasadnieniu do projektu ustawy (druk nr 1001) stwierdzono, że: „w przypadku gdy koszty odzyskania należności, czyli wydatki, które poniósł wierzyciel, dochodząc należnej mu kwoty, przekroczą kwotę stałej rekompensaty, wierzyciel będzie miał możliwość uzyskania na drodze sądowej zwrotu wszelkich wydatków, jakie poniósł w związku z próbą odzyskania należności, w tym kosztów postępowania sądowego”. Rekompensata przysługuje więc niezależnie od kosztów postępowania sądowego, a nie w ich miejsce.

Nie bez znaczenia jest również argument, zgodnie z którym alternatywny zbieg tych przepisów sprawiłby, że w istocie przedsiębiorcy reprezentowani w procesie przez profesjonalnego pełnomocnika stawiani byliby przez ustawodawcę z perspektywy ekonomicznej w gorszej sytuacji niż przedsiębiorcy występujący samodzielnie. Ci drudzy bowiem w razie wygrania sprawy nie ponosząc kosztów zastępstwa procesowego odzyskają kwotę rekompensaty. Ci pierwsi natomiast mimo, że ustawa zapewnia im zwrot kosztów procesu, nie otrzymają dodatkowo oprócz tych kosztów samej rekompensaty.

Łukasz Buszkiewicz

Radca Prawny

Absolwent Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, kierunek – prawo. W latach 2015 – 2017 odbywał aplikację radcowską w Okręgowej Izbie Radców Prawnych we Wrocławiu, którą zakończył pozytywnym zdaniem egzaminu radcowskiego w 2018r., uprawniającym do wykonywania zawodu radcy prawnego. Jest profesjonalistą z kilkuletnią praktyką, a także autorem licznych artykułów branżowych.

Profil autora
×